Najsłynniejsi polscy hazardziści

zdjęcie do tekstu o znanych Polakach-hazardzistach
Którzy znani Polacy wpadli w hazardowy nałóg?

Wśród Polaków uprawiających hazard są nie tylko słynni piłkarze, ale też pisarze, malarze, muzycy, aktorzy czy dziennikarze. Przedwojenni artyści i twórcy – Henryk Wieniawski, Ludwik Solski czy Tadeusz Boy-Żeleński – potrafili wydawać na gry hazardowe swoje ostatnie pieniądze. Michał Wiśniewski, lider zespołu „ich Troje”, gra w pokera. Kamil Grosicki jako młody piłkarz uzależnił się od hazardu – na szczęście jest już po terapii i gra w sposób kontrolowany. Od lat natomiast z hazardem walczy Andrzej Iwan, były piłkarz reprezentacji Polski.

Znakomity skrzypek i kompozytor Henryk Wieniawski najchętniej grywał w ruletkę. Regularnie przegrywał w nią swoje honoraria za koncerty i kompozycje. Znany pisarz Tadeusz Boy-Żeleński musiał przerwać studia medyczne i przyjąć stypendium wojskowe (a potem odsłużyć je w wojsku), by spłacić hazardowe długi.

W PRL-u jedyną legalną grą na pieniądze były wyścigi konne. Grano na Służewcu w Warszawie oraz na torze w Sopocie. Można tam było spotkać wielu znanych wówczas Polaków. Na wyścigi chodzili m.in. pisarz Tadeusz Konwicki czy aktorzy: Gustaw Holoubek i Daniel Olbrychski. Stałą bywalczynią Służewca była też pisarka Joanna Chmielewska, która napisała nawet kilka powieści o tematyce gonitw. Chmielewska, poza wyścigami, grała także na automatach, oczywiście do 1989 r. – za granicą. Często na torze bywał komentator sportowy Jan Ciszewski, dla którego hazard był wielką namiętnością – co skutkowało wielokrotnym zadłużaniem się, a nawet utratą pracy.

Złote żetony w Baden-Baden

Jednak najsłynniejszym polskim hazardzistą w PRL-u był Wacław Kisielewski, muzyk, pianista, grający w bardzo popularnym wówczas duecie fortepianowym „Marek i Wacek”. Jeżdżąc w zagraniczne trasy koncertowe miał możliwość częstego korzystania z kasyn. On i jego muzyczny partner mieli złote żetony kasyna w Baden-Baden, uprawniające do dożywotniego wejścia. Kisielewski najczęściej grał w ruletkę i zawsze obstawiał tak samo: 26, czarne, parzyste.

Kamil Grosicki
Kamil Grosicki to jeden z najbardziej znanych Polaków, przyznających się do uzależnienia od hazardu
źródło: www.sportowefakty.wp.pl

Fanem pokera jest lider znanego zespołu „Ich Troje”, Michał Wiśniewski. Nie kryje się z tym wcale, często opowiada w mediach o pokerze, podkreśla jednak, że nie jest od gry uzależniony. Współcześnie do hazardu najczęściej przyznają się piłkarze. Swoje uzależnienie od gier losowych ujawnił m.in. Kamil Grosicki. Gdy Grosicki był młodym piłkarzem Pogoni, raz poszedł ze starszymi kolegami do kasyna – i w ciągu 20 minut wygrał tyle, ile w klubie zarabiał w ciągu miesiąca. Wciągnęło go. Jak jednak opowiadał w wielu wywiadach, w którymś momencie zdał sobie sprawę ze swojej choroby, skorzystał z pomocy psychologa, przeszedł terapię i dziś jest zdrowy, choć – jak sam mówi – musi się stale pilnować. Nałogowcem jest się – jak wiadomo – do końca życia.

Polscy piłkarze i ich problemy z niekontrolowanym hazardem

Gry na pieniądze wciągnęły także Andrzeja Iwana, byłego reprezentanta Polski w piłce nożnej, legendarnego zawodnika Wisły Kraków. W autobiograficznej książce „Spalony” napisał, że podczas swojej piłkarskiej kariery zarobił około miliona marek niemieckich – i 2/3 z tej kwoty stracił na grach hazardowych.

Ostatnio głośno jest o Łukaszu Burlidze, piłkarzu Jagiellonii Białystok. Jako młody chłopak i dobry piłkarz zaczął sporo zarabiać, spróbował więc gry w kasynie. I tak się zaczęło. Jak napisał dziennikarz „Dziennika Polskiego”: „Moment, kiedy przestał sobie radzić z nałogiem, w końcu go dopadł. Nie dał rady dłużej tego ukrywać. Przełamał wstyd i o swoim problemie powiedział rodzicom oraz kolegom z klubu. Pojechał na terapię dla hazardzistów do Szklarskiej Poręby i podpisał notarialne zakazy wejść do wszystkich kasyn w Polsce. Uzależnienie było jednak na tyle mocne, że szybko znalazł inną, zastępczą formę. Zaczął obstawiać zakłady w punktach bukmacherskich. (…) – Wiedziałem, że nie mogę tego robić. Od czasu do czasu typowałem jednak wyniki tenisa czy hokeja. O wysłanie kuponu mogłem przecież poprosić kogoś, ale nie robiłem z tego żadnej tajemnicy. Teraz rozumiem, że medialnie to wyglądało fatalnie – przyznaje.” Burliga przechodzi terapię i walczy o to, by uzależnienie od hazardu nie zmarnowało mu życia.

Źródła:

1. Za: B.T. Woronowicz, Hazard. Historia, zagrożenia i drogi wyjścia, Poznań 2008.
2. on.interia.pl/historia/news-wielki-szu-i-inni-hazardzisci-w-prl-u,nId,2281537
3. www.dziennikpolski24.pl/artykul/3539319,lukasz-burliga-nie-moge-tego-wszystkiego-popsuc,2,id,t,sa.html

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *