sobota, 18 sierpnia 2018
Najnowsze: Zakłady na zdobywcę Złotej Piłki – kto jest faworytem bukmacherów?

Rodzaje kursów bukmacherskich. Na ile sposobów można je zapisać

Przeglądając ofertę bukmacherów z całego świata możemy zobaczyć, że nie ma jednego utartego formatu, w ramach którego są rozpisane współczynniki na dane wydarzenia sportowe. Występują przeróżne sposoby ich zapisu i to właśnie nimi się tym razem zajmiemy. Jeżeli chcesz dowiedzieć się, jak kursy bukmacherskie zapisują operatorzy zakładów sportowych w Niemczech, Wielkiej Brytanii czy Stanach Zjednoczonych, to zapraszamy do lektury!
długopis i kalkulator na kartce z danymi
Jakie są rodzaje zapisu kursów bukmacherskich?

Najpopularniejsze sposoby zapisu kursów bukmacherskich to – znany nam z oferty polskich bukmacherów – system dziesiętny, a także system brytyjski, amerykański i malajski. Dziś dowiesz się, czym się od siebie różnią i w jaki sposób prezentują prawdopodobieństwo wystąpienia danego wyniku wydarzenia.

Kurs dziesiętny (angielska wersja: Decimal Odds) stosowany w Polsce

Rozpoczynamy od naszego lokalnego podwórka. W Polsce od samego początku, podobnie jak w większości krajów Unii Europejskiej, używa się zapisu dziesiętnego kursów bukmacherskich, który znany jest również jako europejski. Wyróżnia się on przede wszystkim tym, że z dużą łatwością możemy obliczyć sobie potencjalną wygraną. Aby to zrobić, wystarczy stawkę pomnożyć przez ogólny kurs naszego zakładu i już będziemy wiedzieć, ile ewentualnie trafi na nasze konto w razie trafienia kuponu.

Warto także zaznaczyć, że kursy dziesiętne podaje się zwykle z dokładnością do dwóch miejsce po przecinku. Jak to wszystko wygląda w praktyce? Już pokazujemy! Weźmy, dla przykładu, pojedynek pomiędzy SPAL 2013 a rzymską Romą. Załóżmy, że postawiliśmy 200 złotych na zwycięstwo gości, które w pewnym momencie opatrzone było kursem w wysokości 1.54 – tak wyglądają kursy dziesiętne. Jak na tym wyszliśmy? W ostatecznym rozrachunku tegoroczny półfinalista piłkarskiej Ligi Mistrzów wygrał rywalizację z niżej notowanym rywalem na wyjeździe bez większych problemów i w efekcie zainkasowaliśmy za tego singla na nasze konto gracza 271.04 zł (stawka 200 złotych x kurs 1.54).

Taka wygrana oznacza, że osiągnęliśmy zysk w wysokości nieco ponad 70 zł. Dlaczego tylko tyle? Bo od ostatecznej wygranej należy odjąć stawkę, za którą postawiliśmy zakład (wygrana 271.04 zł – stawka 200 zł). Tak to wszystko wygląda w systemie dziesiętnym.

Ale uwaga – takie obliczenia mają zastosowanie tylko w Polsce – stawiając 200 zł na mecz o kursie 1.54 w innym kraju europejskim, w którym również obowiązuje system dziesiętny, uzyskamy wynik 308 zł – tak zresztą wynika z prostej matematyki. Dlaczego zatem u zagranicznego bukmachera wygramy 308 zł, a u polskiego – „tylko” 271,04 zł? Wynika to z faktu, że w Polsce od każdej postawionej u buka stawki musimy zapłacić tzw. podatek od obrotu – bukmacher potrąca go nam jeszcze przed „puszczeniem” naszego zakładu, co oznacza, że potencjalna wygrana liczona jest od kwoty o 12% niższej, niż faktycznie wpłaciliśmy do bukmachera. W przypadku analizowanego przykładu – wygraną liczy się nie od kwoty 200 zł, a od 176 zł. A 154% z 176 zł to już rzeczywiście jest 271,04 zł.

Generalnie jednak, niezależnie od stawki podatku, zapis opcji bukmacherskich na dane spotkanie pozostaje taki sam w każdym kraju, w którym stosuje się dziesiętny system bukmacherski. A jak na tle tego systemu prezentują się pozostałe zapisy?

Zapis brytyjski kursów (angielska wersja: Fractional Odds)

Zdecydowanie bardziej skomplikowany jest zapis brytyjski, który czasami sprawia nawet zaawansowanym graczom drobne problemy. Być może są one efektem przyzwyczajenia do systemu dziesiętnego, ale do rzeczy. Czym charakteryzuje się zapis brytyjski? Najbardziej charakterystycznym elementem tego systemu jest to, że prawdopodobieństwo poszczególnych typów przedstawia się tam w postaci zwykłych ułamków (na przykład 8/5, 17/10, 9/5, 2/1, 7/2 czy 13/2). Dzięki takiemu rozpisowi od razu wiemy, jak duża będzie nasza wygrana i o ile razy przebije ona naszą stawkę.

Dla przykładu weźmy starcie Manchesteru United z londyńskim Arsenalem w ramach 36. kolejki angielskiej Premier League, które odbyło się 29 kwietnia 2018 roku. Brytyjskie współczynniki w jednej z lokalnych firm bukmacherskich przed tym meczem prezentowały się następująco: Man United (1/2) – remis (100/30) – Arsenal (11/2). I tak, chcąc obstawić zwycięstwo Czerwonych Diabłów, musimy pamiętać, że aby wygrać jednego funta, musimy wyłożyć z własnej kieszeni dwa. Dużo bardziej opłacalne, ale oczywiście wiąże się to z ogromnym ryzykiem, jest wytypowanie tak zwanej „dwójki”, albowiem za każdego postawionego funta możemy zgarnąć aż sześć i pół! I teraz przełóżcie sobie to na normalne stawki, którymi operujecie na co dzień i sprawdźcie, ile możecie wygrać, bo dopiero wtedy to wszystko nabierze dla Was głębszego sensu.

Gdzie taki system możemy znaleźć? Jak sama nazwa wskazuje, taki zapis dominuje przede wszystkim w Wielkiej Brytanii. Warto zaznaczyć, że cała koncepcja tego rozpisu wywodzi się z zakładów na wyścigi konne, które na Wyspach Brytyjskich są bardzo popularne. Czasami dochodzi nawet do sytuacji, że są one łączone z typami na piłkę nożną. I możemy tutaj wyróżnić na przykład taką autentyczną i czekającą na zagranie selekcję – zawodnik X strzeli bramkę, a koń numer Y wygra wyścig.

W tym momencie warto wspomnieć, że kurs brytyjski w swoich założeniach jest bliźniaczo podobny do kursu typu Hong Kong. Jedyną różnicą jest to, że ten drugi jest zawsze wyrażany w liczbach dziesiętnych. Warto o nim wspomnieć, ale większe dywagacje na jego temat nie są potrzebne, albowiem podczas swojej przygody z legalną bukmacherką niemal na pewno nie będziecie mieć z nim styczności.

Kurs amerykański (angielska wersja: American odds)

screen kuponu z amerykańskim zapisem kursów
Przykładowy kupon z zapisem kursów bukmacherskich w systemie amerykańskim

Jeszcze bardziej rozbudowane w swoim zapisie są kursy amerykańskie (praktycznie niewystępujące poza Stanami Zjednoczonymi Ameryki Północnej), które dzielą się na dodatnie oraz ujemne. Pierwszy zestaw współczynników sygnalizuje, że ostateczny zysk z trafionego zakładu jest większy niż stawka. Przekładając to na nasze realia, oznacza to nic innego, jak to, że kurs ogólny na kuponie jest równy bądź też większy niż 2.00. Analogiczna sytuacja jest z kursem ujemnym, który podkreśla, że nasza ostateczna wygrana nie zyska koniec końców poziomu kwoty, którą zainkasowaliśmy.

Zerknijmy teraz tradycyjnie, jak to wszystko wygląda w praktyce. Pod lupę wzięliśmy rywalizację Seattle Mariners z Chicago White Sox, która została rozegrana w ramach Major League Baseball. Zdecydowaliśmy, że w ramach przykładu postawimy na zwycięstwo ekipy z Safeco Field. W momencie konstruowania tego typu, kurs na drużynę ze Seattle wynosił -160 (1.62 – przekładając to na europejski współczynnik). Precyzuje on, że przy stawce wynoszącej 100 dolarów, można zainkasować na swoje konto dokładnie 162.50, a więc czysty zysk w tym przypadku to 62.50! Jeżeli chcecie sprawdzić się w przeliczaniu współczynników amerykańskich, to możecie teraz przekalkulować sobie ewentualne zwycięstwo Chicago White Sox. Kurs na triumf drużyny z Illinois wynosi +135. Aby przeliczyć ogólny współczynnik tego zdarzenia na system dziesiętny, podzielcie wartość meczu przez 100 i dodajcie 1. Udało się? * – poniżej podpowiedź.  Z całą pewnością tak, więc bez zbędnego przedłużania, przechodzimy dalej!

Kurs malezyjski (angielska wersja: Malay odds)

Jeżeli opanowaliście wyżej opisany system amerykański, to nie będziecie mieć żadnych problemów z kursami malezyjskimi, ponieważ one także określają stosunek wielkości stawki do potencjalnego zysku. Z tą różnicą, że konfiguracja współczynników dodatni/ujemny w opisywanym teraz systemie jest odwrócona. W efekcie kurs malezyjski dodatni świadczy o tym, że zysk jest mniejszy od stawki, a ujemny oznacza, że zysk jest większy od postawionej kwoty.

Przeanalizujmy przykład meczu pomiędzy Realem Madryt a Liverpoolem w ramach finału Ligi Mistrzów. Stawiamy 100 dolarów na Real, a kurs na ich zwycięstwo w systemie malezyjskim wynosi +1.25. By obliczyć wygraną w systemie dziesiętnym musimy wykonać następujące równanie: wygrana = stawka x (1 + kurs malezyjski), a więc 100 x (1+1.25). Wynik naszego równania to 225 – oznacza to, że stawiając 100 dolarów na takie rozwiązanie, możemy wygrać 225 dolarów, a więc dziesiętny zapis takiego wyniku to 2.25. Tak naprawdę nie ma w tym większej kombinacji, ale zaznaczamy, że prawdopodobnie nigdy nie będziecie musieli przeliczać, ani korzystać ze współczynników typu „Malay odds”.

Zapis kursów bukmacherskich w telegraficznym skrócie. O czym należy pamiętać?

Legalnie działający na terenie naszego kraju operatorzy zakładów sportowych kursy w swoich ofertach przedstawiają w systemie dziesiętnym, który bez wątpienia należy do grona najłatwiejszych i najbardziej przejrzystych. Z racji tego, że nasza rodzima bukmacherka opiera się na tym właśnie zapisie, to musicie opanować go niemal do perfekcji. Jeżeli obstawienie meczów, chociażby koszykarskich czy tenisowych, chcecie traktować na poważnie, to powinniście także zaznajomić się z kursami ułamkowymi.

Dzięki temu nie tylko będziecie mogli dokonywać szczegółowych analiz, ale również otworzycie sobie drogę do wyszukiwania, chociażby valuebetów, o których więcej możecie przeczytać w tym miejscu. No i poza tym, jeżeli to opanujecie, to będziecie mogli się nazywać profesjonalistami w zakresie współczynników bukmacherskich.

* Jeżeli użyliście prawidłowego wzoru i poprawnie wykonaliście wszystkie obliczenia, to powinno Wam wyjść dokładnie 2.35.

Komentarze i opinie (1)

Rodzaje kursów bukmacherskich. Na ile sposobów można je zapisać
Kursy
07.05.2018
Amerykanie to chyba wszystko lubią mieć skomplikowane 😀 Dobrze, że u nas jest system dziesiętny, bo na tle innych wydaje się mega prosty xD Ciekawe, czy u nas przyjąłby się inny system. Czy ludzie poradziliby sobie na przykład z kursami amerykańskimi bez problemów?
Zgłoś uwagi do strony
Nasza strona internetowa wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Kontynuując przeglądanie witryny wyrażasz zgodę na postanowienia naszej polityki prywatności dotyczącej plików cookies.