niedziela, 22 lipca 2018
Najnowsze: Nowelizacja ustawy hazardowej: czysty zysk dla bukmacherów

Pierwsza część sezonu NBA – podsumowanie cz.1

Jesteśmy już o krok od PlayOffs, a to świetny moment do podsumowania sezonu zasadniczego ligi NBA. Kto zachwycił, a kto zawiódł? Czy najlepsze drużyny wciąż były tymi najlepszymi, czy może doszło do spektakularnych zmian w tabeli? Odkryjcie razem z nami, co działo się przez ostatnie miesiące w amerykańskie lidze NBA.
Logo amerykańskiej ligi NBA
Jak wyglądały ostatnie miesiące w amerykańskiej lidze NBA?
źródło: nba.com

W koszykówce za oceanem czekały na ostatnio nas spore zaskoczenia. Sezon w październiku rozpoczął się dość niefortunnie: Boston Celtics, które miało dużą chrapkę na wysokie miejsce w tabeli, długo przygotowywali się do nowego sezonu. Po ciekawych wymianach graczy, z przytupem dali o sobie znać, niestety nie w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Czołowy gracz, lider, który miał ich poprowadzić do wygranej – Gordon Hayward, doznał bardzo przykrej kontuzji, która zakończyła się złamaniem. Mówiło się o niej tygodniami, a poniższe nagranie odnotowało rekordową popularność.

Wszyscy zastanawiali się – co dalej? Bez Haywarda, bez Thomasa, który przeszedł wówczas do Cavalier, przyszłość drużyny jest pod dużym znakiem zapytania. Obecnie kurs na zwycięstwo Boston u bukmachera STS wynosi 50, co nie jest złym wynikiem (ale też nie rewelacyjnym).

Drużyna przez ostatnie tygodnie zaskakiwała wielokrotnie. Gdy wszyscy myśleli, że Celtics może pożegnać się z jakąkolwiek szansą na awans do PlayOffs, oni pokazywali, że są w stanie bić rekordy wygranych meczy. Stan na dziś? Drugie miejsce w konferencji wschodniej, wyprzedzając chociażby Cleveland Cavaliers.

Best of Steph/Klay vs Bulls

Stephen Curry and Klay Thompson combined for 68 points and 13 threes in the Golden State Warriors road win in Chicago!

Opublikowany przez NBA 17 stycznia 2018

To jeszcze nie koniec podsumowania pierwszej części sezonu amerykańskiej NBA. W drugiej części naszego tekstu przeczytacie m.in. o nowych zawodnikach, którzy wspierają swoim talentem znane drużyny, i o ostatnich poczynaniach najbardziej znanego Polaka w NBA, czyli Marcina Gortata. Zapraszamy do lektury!

Liga NBA: przyjrzyjmy się poczynaniom na Wschodzie

Jak wiadomo, liga NBA ma swój podział na konferencję wschodnią i zachodnią, która funkcjonuje wiele lat. W każdej z nich mamy drużyny, które błyszczą oraz takie, które od lat próbują bezskutecznie dostać się do złotej ósemki. W tym roku nie zabrakło zaskoczeń w tabeli i myślę, że mało kto spodziewał się takiego właśnie obrotu zdarzeń. Jak wiadomo, kiedy myślimy o Wschodzie, pierwszą drużyną, która zawsze najmocniej błyszczała był.. Cleveland Cavaliers. King James od lat udowadnia, że jest świetnym graczem i sam powiedział, że odejdzie dopiero wtedy, gdy uda mu się zagrać mecz przeciwko synowi, który niebawem też powinien zawitać w lidze.

Drużyna, która miała mistrza w 2016 roku, dramatycznie wygrywając w siódmym spotkaniu z GSW, u bukmachera STS ma kurs 8. A co się dzieje w tabeli? Coś bardzo dziwnego: Cleveland Cavaliers zwykle zajmowali stabilne pierwsze miejsce, obecnie tylko czwarte. Jednak nie ma tego złego! LeBron James w tym sezonie pobił kilka rekordów – m.in. w 867 meczach z rzędu zdobył co najmniej 10 punktów, pobijając tym samym rekord, należący do Michaela Jordana. Cleveland Cavaliers postanowili go więc docenić: w tygodniu, w którym można było się zamieniać na zawodników, postanowili pozbyć się praktycznie całej drużyny, aby James mógł znowu błyszczeć. Przeszkadzali mu w tym Love, Wade czy Thomas, choć ten pierwszy wciąż gra. Niestety zmiany nie wyszły im na dobre, choć na początku passa trwała.

Sporym zaskoczeniem jest też prowadzenie przez Raptors, w końcu są z Kanady! Choć nie ujmuje im to umiejętności, to jedyny rodzynek w lidze co sezon jest coraz dalej i mają sporą szansę na awans wgłąb PlayOffs. Są też inne, pozytywne akcenty tego sezonu. Powrót Wade’a do Miami, świetna kondycja Sixters oraz próby odratowania Bullsów, o których również warto napisać kilka słów.

Co z tymi Bullsami?

Nie bez powodu zatrzymuję się na chwilę przy tej drużynie. Mieli wszystko: Jordana, Mistrzostwa, świetnych trenerów. Kochali ich ludzie na całym świecie, każdy chciał nosić koszulkę z logo ich drużyny. Coś się jednak zepsuło, bo przecież nikt nie jest w stanie utrzymać takiej presji. Bullsi, choć mieli świetnych zawodników (Buttler, Rose – mam wymieniać dalej?), zamiast ich szlifować, wzmacniając drużynę, wymieniali i wymieniali, aby przyjmować świeżą krew i bawić się w biznes, a nie profesjonalną koszykówkę. Brakowało im hartu ducha, tej motywacji, aby znowu wrócić na wyżyny, poza tym… już nieco inne drużyny się liczą w lidze. Jednak ten sezon był swoistym przebudzeniem. 51 obecnie wygranych meczy jest świetnym wynikiem, LaVine, Markkanen czy Dunn dumnie prowadzą byków. Bullsi grają jednak bardzo nierówno: potrafili mieć passę spektakularnych zwycięstw w największymi rywalami, a „dać ciała” ze słabszymi od siebie.

A co słychać w koszykówce na Zachodzie?

Jak już wspomniane było – na Wschodzie spore zaskoczenia. Celtics, Raptors czy Detroit Pistons, które chyba jednak pożegna się z PlayOffs (trochę szkoda Griffina Blake’a, który w połowie sezonu po podpisaniu przedłużenia z LA Clippers, został im oddany. Na pocieszenie – na zachodzie była drużyna też nie pogra wiosną), czas zobaczyć czy w drugiej konferencji też nas czymś zdziwili.

Na pierwszy ogień bierzemy zeszłorocznych mistrzów, piękną, kochaną i znienawidzoną GSW. Choć lubią pobijać rekordy, choć zawsze starają się być najlepsi, to chyba w tym sezonie nieco sobie odpuścili. Podejrzewam, że nie chcą tracić głównego celu – kolejnego tytułu, dlatego nie starali się na siłę być na szczycie listy, a po prostu się na niej znaleźć. W dodatku liczby zwycięstw nie ułatwiały potyczki graczy, kolejne kontuzje (wciąż te problemy z kostką u S. Curry’ego), czy nawet szarpanina. Tutaj klasycznym przykładem jest Draymond Green, któremu niewiele trzeba, aby ściągali go siłą z zawodnika, jak i z boiska.

Ciekawe czy są bukmacherzy, którzy obstawiają czy istnieje szansa na inne bójki boiskowe z tym zawodnikiem? Niemniej jednak kurs w Fortunie na zwycięstwo Golden State Warriors wynosi 2,18, podobnie u innych operatorów, którzy wciąż uważają GSW za bardzo dobrą drużynę.

Zanim jednak pójdziemy dalej, spójrzmy na piękny przykład zgrania Thomsona i Curry’ego oraz jeden z wielu udanych meczy. Spash Brothers zawsze w sile!

Warto wiedzieć

Lauri Markkanen's big dunks in 19 PT performance vs. Hawks

Lauri Markkanen tallies 19 points, highlighted by a flurry of big dunks in the Chicago Bulls' win!

Opublikowany przez NBA 20 stycznia 2018

Komentarze i opinie (0)

Pierwsza część sezonu NBA – podsumowanie cz.1
Zgłoś uwagi do strony
Nasza strona internetowa wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Kontynuując przeglądanie witryny wyrażasz zgodę na postanowienia naszej polityki prywatności dotyczącej plików cookies.